Blog

Traditionis Custodes

Niedawno miało miejsce interesujące zdarzenie – regulacja użycia Mszy Trydenckiej została delegowana do biskupów diecezjalnych, z zastrzeżeniem, żeby nie tworzyć nowych grup używających tej formy. Ma to moc prawną, nie jest to uprzejma sugestia.

Nie jestem pewien co o tym myśleć. Z jednej strony, podoba mi się umniejszenie aktywności schizmopodobnej. Z drugiej strony, nie widzę nic złego w preferowaniu tej czy innej formy Mszy. Nie dotyka mnie to jakoś szczególnie, z tytułu uczestnictwa w Mszach w parafiach używających nowej formy – na Mszy Trydenckiej byłem raz w życiu.

Odnośnik

APOSTOLIC LETTER ISSUED „MOTU PROPRIO” BY THE SUPREME PONTIFF FRANCIS. «TRADITIONIS CUSTODES». On the Use of the Roman Liturgy Prior to the Reform of 1970.

Nomenklatura

Żaden z obecnie używanych terminów na określenie diety składającej się „wyłącznie” z „pokarmów zwierzęcych” mi się nie podoba.

„Zero carb”? Nie jest dietą zupełnie bezwęglowodanową, szczególnie jeśli jesz takie rzeczy jak wątroba czy jajka. Nie wspominając nawet o nabiale czy miodzie.

„Carnivore”, „dieta karniwora”, „dieta mięsożercy”? Nawet nie uwzględniając kwestii filogenetycznej (rząd Drapieżnych nie składa się wyłącznie ze zwierząt jedzących mięso), nawet zwierzę które je dietę składającą się z mniej niż 30% mięsa (wg kalorii? wg wagi? kogo to obchodzi?) uznaje się za mięsożercę.

„Keto oparte o mięso”? To jedynie wersja niskobiałkowa. „Low-carb oparty o mięso”? To może równie dobrze znaczyć jedzenie mięsa z mniejszą niż zwykle ilością chleba.

„Dieta samo-mięsna”? Nie składa się wyłącznie z mięsa. Jajka też są w menu, może też nabiał. To nie jest mięso. I nawet nie zaczynajcie z klasyfikacją ryb.

„Dieta składająca się tylko ze źródeł zwierzęcych”? „Dieta bezroślinna”? To brzmi nieźle, ale widocznie ludzie uważają kawę czy herbatę za akceptowalne. To są rzeczy pochodzenia roślinnego.

A to nawet nie wspominając o zasadniczej niepewności anegdot dietetycznych. Nie mam pojęcia jakich dziwnych wyjątków od ogólnej zasady ludzie używają i uznają za dopuszczalne, a jakie nie. Może jest ktoś tam, kto uważa, że Mountain Dew jest akceptowalna na tej diecie i twierdzi, że jest „ścisłym mięsożercą”.

Mogę tylko określić co sam jem i ignorować stękanie na temat definicji.

Dieta przedmięsna

Jeśli zastanawialiście się co jadłem, zanim preszedłem na dietę mięsną, tutaj macie moje wspomnienia dosyć typowych trzech dni.

To wszystko jest bazowane na pamięci sprzed czterech lat, więc należy zaaplikować mnóstwo soli przed mentalną konsumpcją. Krytyka należna kwestionariuszom częstotliwości jedzenia jest aplikowalna tutaj dwa razy bardziej. Jak co, to pewnie zaniżyłem ilość jedzenia, filtrując mentalnie przekąski i konkretne ilości.

Prawie wszyscy są metabolicznie chorzy

Oryginalnie zapostowane na Wykopie tutaj.

Przynajmniej jeśli jesteś Amerykaninem. Tylko około 1 na 8 osób jest metabolicznie zdrowych, tzn. nie mają żadnego z klasycznych kryteriów syndromu metabolicznego (otyłość brzuszna, hiperglikemia, nadciśnienie, wysokie trójglicerydy, niski HDL). Co jeszcze ciekawsze, ponad połowa osód z niedowagą jest metabolicznie chora, co sugeruje, że większość z nich jest „chudo-tłusta” – mało mięśni, dużo tłuszczu.

Źródło: Prevalence of Optimal Metabolic Health in American Adults: National Health and Nutrition Examination Survey 2009–2016. Joana Araújo, Jianwen Cai, and June Stevens. Metabolic Syndrome and Related Disorders 2019 17:1, 46-52

Heretycy żywieniowi

Jeśli kiedyś zastanawiałeś się, kogo używa Szatan do niszczenia fizycznego zdrowia ludzkości, to już wiadomo – są to Adwentyści Dnia Siódmego. Poza kwestią herezji z teologicznego punktu widzenia, co jest pierwszą poszlaką, że robią coś bardzo niedobrego, również w jakiś sposób zinterpretowali Pismo, że niby ludzie powinni być wegetarianami, i rozgłaszają swoje kłamstwa nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również w całym świecie. Nie musisz mi wierzyć – sami się tym chwalą.

Osobiście zastanawiam się, ilu z amerykańskich autorytetów ds. żywienia jest adwentystami, albo z silnymi wpływami z tego kierunku.

Odnośnik:
Banta, J.E.; Lee, J.W.; Hodgkin, G.; Yi, Z.; Fanica, A.; Sabate, J. The Global Influence of the Seventh-Day Adventist Church on Diet. Religions20189, 251.

Frakcjonowanie masła

W związku z doniesieniami dotyczącymi tłuszczu nasyconego, a w szczególności kwasu stearynowego, postanowiłem spróbować frakcjonować masło i zobaczyć, czy jest w jakikolwiek sposób bardziej sycące od zwykłego. Pierwsze dwie próby były mało udane; tutaj tylko sposób, który faktycznie działa.

Każdy naturalny tłuszcz jest mieszaniną różnych kwasów tłuszczowych. W zależności od proporcji konkretnych kwasów tłuszczowych, tłuszcz posiada różne temperatury przejścia w stan ciekły. Frakcjonowanie tłuszczu, w tym przypadku masła, to podzielenie go na części stałe i części płynne w danej temperaturze. Ten sam proces jest używany do produkcji oleju MCT.

  1. Kilka kostek masła wstaw do rondla.
  2. Grzej na małym ogniu aż się całkowicie rozpuści.
  3. Na kilka godzin odstaw gdzieś, żeby płyn się ochłodził.
  4. Kiedy będzie konsystencji grudkowatej, gęstej brei, odfiltruj go na drobnym sicie. Ja wykorzystałem sito na patelnię do smażenia.
  5. Część stałą zbierz z sita, i zmieszaj, a następnie wstaw do lodówki. Z częścią płynną zrób co chcesz.
  6. Produkt powinien gotowy jak tylko się ostudzi. Dla porównania możesz wstawić do lodówki również część płynną, i patrzeć, jaka jest różnica w przyjęciu stanu stałego.

Zdjęcia:

Insulinooporność jest fizjologiczna, przewlekła hiperinsulinemia jest patologiczna

Insulinooporność – zmniejszona wrażliwość na sygnalizację insulinową na poziomie komórkowym – jest naturalna, oczekiwana i konieczna w przypadku przeciążenia składnikami odżywczymi. Nadmiar tych składników odżywczych występuje przy każdym posiłku. Diabetycy znajdują się w stanie bardzo zbliżonym do wspomnianego przeciążenia praktycznie przez całą dobę, dlatego też zwykle mają podwyższone stężenie insuliny (zanim ich trzustka zawiedzie), tak na czczo, a przede wszystkim po posiłku. Glikemia jest zazwyczaj podwyższona tylko w późnym stadium cukrzycy, ale trójglicerydy i wolne kwasy tłuszczowe są podwyższone na długo przedtem.

Komórki mają wiele, wiele mechanizmów pozwalających uniknąć głodu i przekarmienia. Ani to ani tamto nie jest dla nich dobre. Modulacja wrażliwości na insulinę jest jednym z takich mechanizmów, ponieważ jednym z głównych zadań insuliny jest zwiększenie wchłaniania składników odżywczych do komórek. Status energetyczny komórki określa jej reaktywność na insulinę, a proces ten jest zarówno szybki, jak i zależny od obecnych warunków, nie ma tu mechanizmu pamięci. Insulina ponadto nie jest wymagana dla całości transportu składników odżywczych do komórek, istnieją niezależne transportery oparte na gradientach. W sytuacji, gdy komórka ma już w sobie dużo energii, będzie (i powinna) opierać się działaniu insuliny. Dlatego też nie cierpimy na rozległą martwicę za każdym razem, gdy zjemy posiłek. Dlatego też cukrzycy mogą przetrwać dziesięciolecia, by zostać zabici w wyniku chorób chronicznych, a nie ostrego zatrucia energetycznego.

Patologia polega na trwałym przeciążeniu energetycznym, co wydaje się być przede wszystkim wynikiem przekroczenia genetycznie uwarunkowanego osobistego progu tłustości. Można to traktować jako maksymalną pojemność magazynową podskórnej tkanki tłuszczowej. Podstawowym zadaniem tkanki tłuszczowej jest zapewnienie bufora energetycznego – kiedy jesz, ma ona zmagazynować nadmiar energii, a kiedy pościsz, ma uwolnić energię z powrotem, abyś nie umarł z głodu. Ale jeśli ona pełna i pęka w szwach, kiedy adipocyty są przepełnione, odmawiając przyjęcia więcej energii, aby nie umarły z powodu toksyczności energetycznej, to pozostawia nadmiar energii w krwioobiegu – kwasy tłuszczowe, trójglicerydy, glukoza, nawet ciała ketonowe – które muszą być stamtąd usunięte, aby nie zabiły człowieka w ciągu kilku godzin lub dni. Wydzielanie insulina jest zwiększone, aby poradzić sobie z tym problemem. Składniki odżywcze są tłoczone wszędzie tam, gdzie mogą być, szczególnie jako tłuszcz ektopowy, a komórki stają się oporne na insulinę, aby zachować homeostazę przy wysokim poziomie jej wydzielania.

W dłuższej perspektywie czasowej jest to niedobre, ponieważ brak regulacji hormonalnej będzie powodował choroby przewlekłe, ale przynajmniej nie zabije cię w krótkiej perspektywie, co jest alternatywą. Najlepsze lekarstwo na cukrzycę typu 2? Schudnij, nie ma znaczenia jak. Szczególnie jeśli nie jesteś wyraźnie otyły, ale masz badania krwi sugerują cukrzycę.