Efekty

Ostatnia aktualizacja:

Jestem często pytany o korzyści płynące z całkowicie mięsożerczej diety – co mi to daje? Odpowiedź na to pytanie jest trudna, głównie dlatego, że nie byłem wrakiem człowieka, gdy na nią przeszedłem. Niektórzy widzą dramatyczną i radykalną poprawę, szczególnie jeśli mają zaburzenia autoimmunologiczne i zaawansowane choroby metaboliczne, z których żadne mnie nie dotyczyło w owym czasie. Stąd stosunkowo stonowane wyniki i pewne trudności z wyjaśnieniem, dlaczego nadal to robię. Oto lista zmian i powiązanych kwestii zdrowotnych, które zauważyłem.

Skład ciała

Jedzenie tylko produktów zwierzęcych zdecydowanie pomogło z tłustością. Nie jest to jednak srebrna kula, dzięki której szybko dostaniesz sześciopaku. To wymaga o wiele więcej wysiłku. To chyba nie jest dla mnie – lubię jeść, i to kiedy i jak dużo mi się zachce. W tym ta dieta jest świetna. 

Jak widać powyżej, nawet jedząc bardzo „brudno”, bardzo tłusto, przyrost masy ciała zatrzymuje się około pięciu kilogramów poniżej mojej powściągliwej (!) wagi odniesienia – to nie była nawet moja najwyższa masa w życiu, to było ponad 100 kg. Jedząc nieco mniej śmieciowo – chude mięsa, zarówno świeże jak i przetworzone – przyrost wagi zatrzymuje się o kilka kilogramów poniżej tej wartości. Od 21-05-2020, postanowiłem nie śledzić mojej masy i obwodu brzucha przez rok, i zamiast tego pracować nad ustaleniem jaki stosunek tłuszcz:białko daje mi największą sytość (tzn. zapobiega przejadaniu jednego z nich).

Na uwagę zasługuje również fakt, że mój obwód talii (mierzony wokół pępka) zmniejszył się, stając się mniej zależny od masy. Jest to nie tyle przyzrost chudej masy, co inny rozkład zapasów tłuszczu. Wcześniej tłuszcz trafiał do mojego brzucha, teraz zdaje się, że gromadzi się on znacznie bardziej równomiernie w tkance podskórnej. 

Insulinoczułość

Jest świetna, pierwszy wzór Krafta. (To najwyższy wynik insuliny na czczo jaki miałem, zwykle jest niższy.)

Cera

Miałem kiedyś dość paskudny trądzik, również w dorosłości. Na mięsożerczym sposobie jedzenia, jest o wiele lepiej. Nadal mam zaskórniki, ale rzadko są one zaczerwienione i wypełnione ropą, jak kiedyś. Gdybym miał tutaj podać liczbę, powiedziałbym, że mój trądzik jest o dziewięćdziesiąt procent zredukowany w porównaniu z tym, co kiedyś. 

Lipidogram

Mój lipidogram nie był jakiś strasznie zły przedtem, ale bardziej mi się podoba jaki jest teraz.

Mój całkowity poziom cholesterolu jest wysoki – to dobrze; wysoki poziom cholesterolu wiąże się z niższą śmiertelnością ogólną. Mój HDL jest wysoki i moje triglicerydy są niskie, co jest jeszcze lepsze; brakuje mi dostępu do zaawansowanego profilowania lipoprotein, ale to zdecydowanie sugeruje zdrowy wzór typu A.

Witamina D

Jedzenie dużej ilości mięsa potroiło mój poziom 25(OH)D.

Zauważ, że to się utrzymuje nawet w zimie, i nie różni się tak bardzo sezonowo – mam tryb życia siedząco-wnętrzowy.

Zęby

Stan moich zębów jest straszny. Wydałem przynajmniej dwie przeciętne pensje na dentystę, i choć mam wszystkie oryginalne zęby, nie są w dobrym stanie.

Jedynie cztery zęby nie były zaatakowane próchnicą (dolne siekacze). Mam tak dużo wypełnień – a to stare zdjęcie, z 2014 r. – że moja dentystka ma trzy karty, żeby je wszystkie pomieścić, i nawet z tym nie jest mi w stanie powiedzieć, ile dokładnie ich mam. Z całą pewnością mam powyżej 40. Niewiele więc tracę, eksperymentując.

Obecnie przeprowadzam eksperyment – nie szczotkuję i nie używam pasty do zębów. Póki co wyniki są obiecujące – nie było nowych dziur po pół roku diety wysokowęglowodanowej i pół roku mięsożerczej, gdzie w tej drugiej połowie higiena jamy ustnej była zredukowana. Moja dentystka zauważyła więcej kamienia, i zajęła się wcześniej zidentyfikowanymi problemami, i to właściwie było tyle. W lecie 2020 pójdę na kontrolę, żeby sprawdzić, co półtora roku jedzenia prawie żadnych węglowodanów połączone z brakiem szczotkowania zrobi z moimi zębami.

Homocysteina

Miałem wcześniej niedobór z witamin grupy B, i podwyższony poziom homocysteiny. Mam do tego skłonność z tytułu homozygotycznej mutacji genu MTHFR (677TT). 

Pierwszy punk jest skonfundowany suplementacją multiwitaminą (nie miałem pojęcia, że mam ten problem, brałem piguły bez powodu) oraz wysoką podażą metylofolianu wskutek konsumpcji truskawek. Drugi punkt to normalne jedzenie bez suplementacji. Trzeci to co się stało jak ograniczyłem mięso – za radą lekarza – do jednego razu w tygodniu. Następne trzy to z suplementacją, a ostatnie dwa – tylko mięso. Jestem z tego zadowolony, biorąc pod uwagę moją genetykę, z braku jakichś twardych dowodów, że homocysteina jest czymś więcej niż wyznacznikiem niedoborów witamin. Przy okazji, ostatni, najniższy, wynik jest po paru tygodniach jedzenia surowej wołowiny. Ciekawe, nieprawdaż?

Nigdy nie robiłem badania kwasu metylomalonowego (używanego do diagnozy niedoboru B12), ale mam badania B12 w surowicy z 2016 r. – 242 pg/ml, co jest dalekie optimum. Dwa lata później jest to 322 pg/ml, co też jest dosyć niskie. Później też to badałem, ale te wyniki są skonfundowane masywnymi dawkami z suplementów. 

Żelazo

Mój profil żelaza jest trochę dziwny. 

Hemoglobina i wysycenie transferryny są stabilne i ich poziom jest w porządku. Poziom ferrytyny natomiast jest zdecydowanie nienormalny. Skonsultowałem to z hepatologiem, i zgadza się z moją interpretacją, że wysoka ferrytyna najprawdopodobniej niezwiązana z zasobami żelaza, które wydają się być w porządku. Nie mam dwóch najczęstszych genów hemochromatozy. Nie mam też chronicznego stanu zapalnego, który mógłby podnosić ferrytynę. Być może mam niegroźną izolowaną hiperferrytynemię bez przeładowania żelazem, którą niektórzy ludzie mają.

Najstarsze badanie, które mam w tematyce żelaza pochodzi z 2016 r.:
Żelazo: 41.8 ug/dl
Ferrytyna: 104 ng/ml
TIBC: 357 ug/dl
Wysycenie transferryny: 11.7%

To sugeruje potencjalną anemię niedoboru żelaza, ukrytą przez abnormalnie wysoką ferrytynę, ale to nie jest oczywiste. Biorąc pod uwagę niską konsumpcję mięsa w tamtym czasie, nie jest to zaskakujące.

Wątroba

Związane z dziwnymi wynikami panelu żelaza są testy wątrobowe. Dopiero od niedawna zacząłem je badać, i chyba wiem skąd pochodzi wysoki poziom ferrytyny – ferrytyna jest przechowywana w wątrobie, jeśli jest ona uszkodzona, ferrytyna zostanie uwolniona do krwioobiegu. To niezła zagadka dlaczego tak mam, ponieważ nie pasuje to do żadnej choroby, o której wiem. Byłem u specjalisty, ale niczego nowego się nie dowiedziałem.

 

GGT i ALP są normalne, i właśnie tam, gdzie chcę żeby były. Jednakże AST i ALT są często podwyższone, w sposób który sugeruje zdrowienie lub stabilną chroniczną chorobę wątroby. Skoro moja ferrytyna była dosyć wysoka jak na moje wysycenie transferryny, bez stanu zapalnego, już w 2016, wygląda na to, że miałem tą przypadłość przed tym, jak zmieniłem dietę. Normalne GGT właściwie wyklucza prawie wszystkie choroby żółciowo-wątrobowe, takie jak niealkoholowe stłuszczenie wątroby. Nie piję, więc to nie alkoholowe stłuszczenie (które również powodowałoby wysokie GGT, i stosunek ALT/AST byłby inny). To nie ostre wirusowe zapalenie wątroby, ani też chroniczne (testy negatywne). To nie hemochromatoza, bo mając hemochromatozę nigdy nie miałbym niskiego poziomu żelaza. To nie choroba autoimmunologiczna (testy negatywne). To nie choroba Wilsona ani niedobór alfa-antytrypsyny (testy negatywne). To zagadka. 

Siła

Moja siła poszła mocno w górę kiedy zacząłem jeść dużo mięsa, nawet nie jedynie mięso, i to szybko. Akurat wtedy wyciskałem na ławce. Gdzie wcześniej miałem problem zrobić powtórzenie z 97 kg, po tygodniu mięsa wyciskałem ponad 120 kg. To prawdopodobnie efekt niedoboru witamin z grupy B, o czym pisałem powyżej – może to powodować anemię, a jednym z symptomów anemii jest osłabienie.

Samopoczucie

Nie lubię pisać o samopoczuciu, bo jest niekwantyfikowalne. Jak mam przełożyć to na wartości numeryczne? Jedyne co mogę powiedzieć, to że czuję się mniej depresyjnie, jak to czasem miałem, i nie mam tendencji do gniewania się bez powodu. Nadal jestem bardzo neurotyczny, ale symptomy tej cechy osobowości są nieco stonowane.

Zdrowie jelitowe

Zapewniam, że potrafię się wypróżniać bez błonnika. Nawet lepiej niż przedtem. To również trudno skwantyfikować, ale zauważyłem, że mam mniej zaparć, i mniej gazów niż poprzednio.

Odporność

Zauważyłem pewną redukcję w sezonalnych zachorowaniach i ich ciężkości. To prawdopodobnie efekt wielce poprawionego statusu witaminy D.

Indeks Omega-3

Tylko usuwając rośliny z menu, i jedząc ryby raz w tygodniu mocno poprawiło ten wyznacznik. Jedząc ryby w małych ilościach codziennie popchnęło go jeszcze dalej. 

Nie staram się obecnie tego maksymalizować, wskutek lepszego zrozumienia literatury – nie sądzę, żeby było coś bardzo istotnego w tłuszczach omega-3, poza wymogiem jedzenia wystarczająco dużo. Raczej, sądzę że ten indeks jest wyznacznikiem jak dużo (mało) przemysłowo wytworzonych olejów nasiennych dana osoba je. Będąc w przedziale 8+% jest prawdopodobnie całkowicie w porządku, a próby pójścia dalej mają marginalną wartość.